czasami z rozmowy można się wielu rzeczy dowiedzieć...
Planowane są gry planszowe w lutym:
Brat: To, co, może Descent czternastego?
Bratowa: Nie, czternastego są Walentynki.
Mój małżonek: Nam to nie przeszkadza, ja i moja żona nie obchodzimy tego kapitalistycznego święta.
Ja: Wzdech (w środku).
Chcę dostawać róże. Pęki róż, nie ułożone w bukiet, ale ciasno związane rafią. Chcę bombonierki Mon Cheri w kształcie serca. Chcę prosecco w wąskich kieliszkach. Chcę serce narysowane majonezem na kanapce. Chcę stringi z perełek. Chcę romantyczne kolacje. Chcę masaż stóp. Chcę brylanty, szmaragdy, złoto, srebro. Chcę kawę do łóżka z namiętnym pocałunkiem. Chcę badziewną kartkę.
CHCĘ WALENTYNKI. I wcale się tego nie wstydzę.









