26 stycznia 2007, 23:47 - piątek
komentarze: 0
eh

czasami są takie dni, kiedy nic nie dzieje się tak jak powinno: nie tylko jeśli chodzi o codzienność ale także w sprawach duzego kalibru. w takich momentach nie liczy się to, co materialne, to co można stracić, ale to, jak czują się najbliższe nam osoby.
był taki dzień. wszyscy czuja się dobrze, a straty dopiero poznamy.

nie warto o tym mówić, nie wolno o tym mówić.
pech.

oby było dobrze.

a na razie znikam na 2 dni do warszawy, pojawiać sie później będę pewnie rzadko, bo mam problemy z netem i kompem no i uczelnię. ale czytać może sie da znajomych. see you soon. 

   23 stycznia 2007, 14:47 - wtorek
ciąża?

Przed chwilą zjadłam wafelka, owoce w lekkim syropie, a teraz jem śledzie.

Chłopak, czy dziewczynka? :P
Odpukać...

   22 stycznia 2007, 13:14 - poniedziałek
komentarze: 0
kategorycznie żądam nadejścia zimy

Ogłoszenie: Ciepły, ciemnozielony płaszcz chętnie spotka się z siarczystym mrozem i trzaskającym śniegiem.

Niech się stanie jakiś przełom w pogodzie, bo przy tej to można tylko pić kawę i smętnie gapić się w monitor.
A ja się gapię, całe szczęście dość konstruktywnie, zgłębiam tajniki ewolucji. Całe szczęście na początku od strony molekularnej, więc nie dręczą mnie myśli, że jestem brakującym ogniwem w teorii Darwina. Wszelakie działania magisterskie jakoś schodzą na drugi plan. Bracia mówią, że to normalne. Hope so.

Po drodze impreza u znajomych, 30. urodziny P.M. Całkiem miło było, w PiPie dostałam moje ukochane ale, mogłam więc sączyć je dystyngowanie, krążąc po pokojach i "imponując suknią i figurą". Co prawda...

   19 stycznia 2007, 00:37 - piątek
komentarze: 0
kryzys i niemoc

Cała nasza zgraja przeżywa ostatnio głęboki kryzys, nazywany kryzysem piątego roku. Na stan ten składa się kilka problemów: 

- przed nami dorosłe życie, ponad 30 lat pracy i ogólnie pojęta całkowita odpowiedzialność za siebie
- wydaje się nam, że jedyne co potrafimy to imprezować i siedzieć na wykładach
- w sumie praca, jaka praca, czy uda nam się ją znaleźć?
- większość najlepszych ludzi jakich znamy to ludzie z roku, którzy są rozsiani po całej Polsce i będą wracać do domów
- już nigdy nie będzie obozu naukowego w Obrzycku?!

Generalnie nie jest łatwo. Zaczynają się ostatnie zaliczenia, przede mną ostatnie dwa wykłady, ostatnie dwa ćwiczenia i ostatnie dwa egzaminy (jeden dopiero w maju). Potem już tylko praktyki i magisterka. Dziwne to wszystko.

Poza kryzysem dręczy mnie jeszcze niemoc, która objawia się w tym, że... 

   09 stycznia 2007, 23:09 - wtorek
odontofobia

Odontofobia to lęk przed stomatologiem, czyli coś, na co w lekkiej formie cierpię od najmłodszych lat. Chociaż sama nie wiem, czy przeraża mnie bardziej dentystyczny smród, czy wizja bólu? Tak, czy siak - nie cierpię chodzić do dentysty, boję się tak, że ze strachu lecą mi łzy i boli nawet najmniejsze dotknięcie. Jestem przypadkiem nieuleczalnym, mam to po Mamie, wolę cierpieć i żreć tonę leków przeciwbólowych niż dać się usadzić na fotelu. Oczywiście od czasu do czasu muszę skapitulować, a wtedy skrupulatnie wybieram lekarza wg kilku kryteriów.

Po pierwsze musi być mężczyzną. Kobietom nie ufam i nie oddaję się w ich ręce poza sytuacjami kryzydowymi.
Po drugie powinien byc młody i przystojny, żebym mogła z rozdziawioną gębą patrzeć na coś sympatycznego, a nie zaciskać powieki i wyobrażać sobie mój biedny ząb.
Po trzecie powinien mieć genialny gabinet, w którym będę się czuła bezpiecznie - żadnych zdjęć zgniłych ząbków, preferowany sprzęt sprawiający wrażenie bardzo specjalistycznego.
Po czwarte - nie ma nic przeciwko znieczuleniom.
Po piąte - mówi do mnie co jest nie tak z moimi zębami i co trzeba zrobić, a nie wsadza łapy i boruje.
Po szóste - jest na tyle daleko od domu, żebym mogła mieć poczucie, że jak już się wybrałam, to się nie wycofam.

...

   09 stycznia 2007, 12:12 - wtorek
żesz

ten CMS mnie lekko wkurza

dlaczego traktuje notki, które przenoszę z archiwum yennefer jako notki świeże?

pomimo dodanej daty?

pomimo przesunięcia w adminie?

Toooooooooooomasz. Wracaj :)

 

A przepraszam - zadziałało. Może CMSy też mają gorsze dni. 

   02 stycznia 2007, 21:33 - wtorek
komentarze: 0
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Za chwilę dostanę na głowę. Padnę i nie wstanę, albo zrobię coś jeszcze głupszego.

Co za dzień!!! Od rana próbuję się skupić na nauce do egzaminu, ale mi nie wychodzi, pogoda za oknem mnie rozstraja (szczególnie, gdy było jeszcze "jasno", ta szarość była po prostu dobijająca) i do tego nie posiadam koordynacji we własnych rękach, skutkiem czego stłukłam dzisiaj talerzyk i swoją ulubioną zieloną miseczkę do żurku (a nie tłukę niczego od lat).

Zaczynam rozumieć, dlaczego akurat dzisiaj Adam kupił mi futerał na komórkę wersja "pancerna trumna", z wyściełanym tyłem.

Jedynym lekarstwem wydaje mi się pochłonięcie całej czekolady Lindta Irish Coffee.
CIAMK.

 

Aha... 

   01 stycznia 2007, 01:01 - poniedziałek
2007

Wszystkim - wszystkiego.

A sobie jak zawsze bardziej szczegółowo...

Zdrowia przede wszystkim, udanej operacji bez komplikacji i jak najdłuższej remisji w moim Crohniku.
Miłości. Tej we dwoje, chwilowo narzeczeńskiej, a już niebawem małżeńskiej. Tej rodzinnej i tej przyjacielskiej.
Rzucenia palenia po raz wtóry, tym razem ostatni.
Ukończenia studiów z piątką na dyplomie, tytułu magistra zdobytego przed absolutorium.
Szybkiego znalezienia wymarzonej pracy, choć jeszcze nie wiem, czy jest to praca w szkole, czy w laboratorium.
Pieniędzy, aby nie brakowało.