31 grudnia 2006, 13:23 - niedziela
komentarze: 0
doba znowu jest za krótka

Czasu jakoś zabrakło na opisanie dalszych świątecznych szczegółów, więc będzie skrót telegraficzny:

- Wigilia bdb, żarcie wyszło, wszyscy zadowoleni z prezentów etc.
- ja też mam boskie prezenty (wymarzona Nokia, książka Zajdla, limonkowy zestaw z Marksa i Spencera, lokata na wydatki okołoślubne, Nigella Lawson, forsa na książki, której już zapewniłam spożytkowanie, bo Merlin zamówione do dziś książki dostarcza kurierem za darmo :))
- Tomasz spędził u nas Pierwsze Święto, było bardzo rodzinnie i w ogóle super
- Drugie Święto to wizyta u Rodziców i Dziadków Tomka, przemiło jak zawsze oraz znowu chwila u mnie
- zaraz po świętach nastąpiło spotkanie Rodziców - najpierw kawa w wybranej przez nas na obiad weselny knajpie, potem piwo w Brovarii - bez zgrzytów, bez zachwytów, pozytywnie
- spotkałam się z Mauą :)
- byliśmy na spotkaniu z Miłą (D.) w Brogans, gdzie kelnerka wmawiała mi, że Murphy's to jest ale (muahahahha, owszem czasami bywa nazywany Irish ale, jednak nie można tego porównywać to oryginalnych angielskich ale, nawet sam browar pisze o nim "red Irish beer")

A dzisiaj ostatni dzień roku, który miał wyglądać trochę inaczej, no ale...

   30 grudnia 2006, 23:26 - sobota
komentarze: 0
dramat w jednym akcie o tytule: refleks stomika

Dramatis personae:

Aleksandra

stomia

zdradziecka kropla

(rzecz dzieje się w sypialni Aleksandry, pościel jest biała w czerwone łosie, koszulka nocna zielona i satynowa, godzina piąta nad ranem, noc z 25/26 grudnia)

   25 grudnia 2006, 15:17 - poniedziałek
święta, święta

Dobrze, że jeszcze nie po Świętach :) 

W wirze przygotowań przedświątecznych nie miałam czasu na pisanie. Przed 18 grudnia nauka do egzaminy z sygnalizacji biologicznej i poszukiwanie prezentów. Część zamówilismy przez internet, resztę trzeba było wytropić. I tak, brałam udział w kupnie prezentu dla P.B. [P.B. = przyszła bratowa] Moniki, ba, sama go wybrałam i kupiłam, konstultując z Adasiem tylko telefonicznie. Dalej, wybierałam prezent od Ojca dla Mamy, w tym roku perły. Przy okazji Tata rozpieścił swoją małą córeczkę zabierając ją na świątecznego łososia do Murnej. Jeszcze prezent dla Anki (biżuteria, perełki), dla Ciotki, która jest z nami na każde święta (bursztyny) i już można było uczyć się dalej. Sądząc, po wyborze prezentów, rację miała Iska, że branża jubilerska przed świętami kwitnie. No a potem trzeba było zdać egzamin...

   16 grudnia 2006, 23:35 - sobota
Bracia się jednak przydają

Wrócił! WróciLI nawet, męskie sztuki dwie. I przywieźli mi Milky Way'a, który chodził mi po głowie cały wieczór.

I - pewnie w ramach ochrony własnego trunku - kupili mi czarną Fortunę. Ziiiimną.
Ale to nic. Wypiję i pójdę do ciepłego łożka.

Dobranoc :) 

   16 grudnia 2006, 23:13 - sobota
komentarze: 0
z pamiętnika studenta
Studia to jest bardzo przyjemny okres w życiu. Naprawdę żałuję, że już niedługo sie to skończy. Jeszcze tylko miesiąc normalnych zajęć, potem miesiąc praktyk z egzaminem końcowym, a na końcu już tylko praca magisterska i obrona. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to niemało, szczególnie jeśli chodzi o mgr, ale i tak powoli czuję, że pewien okres w zyciu mi się kończy...
   13 grudnia 2006, 23:15 - środa
kulinarnie
Pierniczki upieczone, w tym roku z wyjątkowo małej porcji, bo tylko z kilograma mąki, ale mam nadzieję, że wystarczy. Lubię je robić, korzystam wtedy z przedpotopowych foremek z piekarni mojego pradziadka. Poza tym w całym domu pachnie wtedy świętami. Niestety, gotowanie ostatnio przestaje mnie cieszyć. Obawiam się, że trochę winny jest brak entuzjazmu z męskiej strony rodziny oraz generalna rozbieżnośc gustów w domu. Szpinak, jarzynową, kaszankę i placki ziemniaczane można zrobić, gdy nie ma jednego z braci, rybę, barszcz biały, kapuśniak gdy nie ma drugiego (który wydziwia i tak przy wszystkim co jest robione). Chińszczyzna jest zjadliwa, mielone są kiepskie, pomidorową nie idzie się najeść, kotlety się znudziły, a wszelakie moje inwencje bywają zbyt wymyślne (bo sos trzy sery do makaronu śmierdzi etc.). Zapiekanka ziemniaczana, żur i makaron z sosem pomidorowym (domowym, na zasmażce) są witane zawsze z zadowoleniem, no ale ile można...!
   13 grudnia 2006, 00:56 - środa
komentarze: 0
niby znane a jednak...
Grupy dyskusyjne nieustannie mnie zadziwiają. Chociaż działam tam już ładnych kilka lat, to praktycznie co miesiąc trafia się jakaś akcja, która mnie powala. Czasami jest to atak trolli antysemitów, czasami jakieś nawiedzone dziewczę, czasami niewiadomo co, które postanowiło po prostu coś zepsuć. Ostatnie tygodnie przyniosły wzajemną inwigilację i wyciągnie prywaty, histeryczne wymiany postów oraz powiększający się killfile...
   10 grudnia 2006, 16:39 - niedziela
komentarze: 0
new place, old life
Raz, dwa, trzy... próba bloga. Czytasz dalej?