Co do Mamy, jestem jak zawsze dobrej myśli, wiem dużo o nowotworach, co roku na studiach uczą nas o transformacji, o białku p53 i takich tam przyjemnościach. To, co znane, jest mniej straszne. Poza tym rokowania są dość optymistyczne, byle by się sprawdziły. Co do mnie, nie myślę, co to może być, sparaliżowana strachem przed badaniem. Zawsze bałam się bólu. Ale może nie będzie źle. Albo się przemogę i pójdę drogą oficjalną, albo prywatnie, wybulę się i dam sobie zrobić narkozę. Nie wiem jeszcze. Ale staram się jak najmniej tym przejmować, bo przede mną jeszcze cztery egzaminy.
Codzienność mija jakoś szybko w trakcie sesji, co prawda dzisiaj od rana jeszccze nie zmusiłam się do nauki filozofii, ale mam ostre postanowienie, że zacznę dzisiaj, tylko trochę później. Trochę mi opadła gorączka egzaminacyjna, w obliczu tego wszystkiego. W poniedziałek pisałam pierwszy egzamin "na szybcika", wybrałam 3 najkrótsze pytania, bo spieszyłam sie do Mamy, miała kolejne badania. I trudno, nawet jak nie będzie piątek (co nie zmienia faktu, że zawsze mam nadzieję, że się uda), to jakoś dam radę, byle do przodu.
Dziękuję Bogu za RG. Jest taki czuły, troskliwy i opiekuńczy... zawsze moge na Niego liczyć, czy to w sprawie transportu Mamy po badaniach, czy wtulenia się. Długa droga przede mną, zanim nauczę się dzielić z Nim wszystkim, co mnie boli i martwi. Czasami po prostu mi wstyd, bo problemy z brzuchem nie należą do najprzyjemniejszych i najbardziej estetycznych. Czasami mam w sobie to, co moja Mama - dam sobie radę sama. Ale po co, po co, skoro On jest obok. Tym bardziej, że gdyby Jemu coś się działo, ja także chciałabym być zawsze do pomocy. I chciałabym, żeby tę pomoc ode mnie przyjmował. Na razie potrzebuję ja i muszę się nauczyć przyjmować. Powoli, idzie mi coraz lepiej.
Szkoda tylko, że jestem taka chuda przez chorobę. Ja bym się nie obraziła za ciuchy w rozmiarze 36 tak na co dzień. A tak to kurcze, jak mnie wyleczą, pewnie będe musiała oddać komuś nową szałową spódnicę, na 64cm w pasie. Nie, to nie anoreksja, po prostu zawsze chciałam być szczupła.
I na to wszystko, na podsumowanie, najczęściej używane przeze mnie ostatnio słowo - zobaczymy...









