23 lipca 2005, 21:39 - sobota
komentarze: 0
...a Juliusz Cezar ćwiczy lapidarność stylu...

Spakowana, gotowa, nawet mam mało bagażu jak na kobietę :) Jedziemy z RG na tygodniowy, miastowy rajd po Polsce, jutro od samego rana. W planach rodzinne strony RG, a także najpiękniejsze miasto świata oraz stolYca.

No to Kaczmarski na dobranoc i w drogę.

   20 lipca 2005, 19:43 - środa
komentarze: 0
news flash
Piszę sobie notkę zastanawiając się, czy net padnie, czy uda mi się ją zamieścić. Niestety RG wybył, a mój komputer (i moje psy) działa w stu procentach tylko w Jego obecności. Ryzyk fizyk. Ciężki tydzień imprezowy już za mną, wypiłam morze alkoholu, wymówiłam setki słów, spaliłam... eeee... no może zmieńmy temat...
   12 lipca 2005, 16:37 - wtorek
komentarze: 0
ja już nie mam dwudziestu lat, a przede mną ciągle siódme niebo
Rok za rokiem coraz starsza, mam nadzieję, że też coraz mądrzejsza. Stuknęło mi wreszcie wymarzone "oczko", aczkolwiek żadnego zdania nie zacznę od "mam 21 lat", bo ta fraza kojarzy mi się zawsze z Różewiczem i z jego "mam 24 lata, ocalałem prowadzony na rzeź". Nie znoszę wiersza, no ale to taka dygresja...
   11 lipca 2005, 21:31 - poniedziałek
komentarze: 0
kobiet genialnych weekendowe przygody

Jak opisać to, co działo się w ciągu zaledwie trzech ostatnich dni? Nie będzie łatwo, ale spróbuję.

W piątek byłam naprawdę przysłowiowym kłebkiem nerwów, nigdy w życiu nie miałam takiego stracha przed egzaminem, jak przed moją obroną licencjacką. Przesunięto mnie o 40 minut dalej, mój promotor nie został poinformowany, było mi bardzo głupio przed nim, no ale co mołam poradzić. Całe szczęście był przy mnie RG, cierpliwy, spokojny, pełen wiary. Gdyby nie On, pewnie spędziłabym jeszcze więcej czasu paląc i denerwując się. W końcu weszłam ciut wcześniej, niż miałam, bo profesor nie mógł już dłużej czekać. Idiotycznie bawiłam się palcami, spocone dłonie były jedyną pociechą podczas tego egzaminu. W komisji od rana znajdował się młody, acz cięty profesor, który się ponoć bardzo czepiał, dlatego tym bardziej się bałam. Promotor nie zadał mi tego pytania, które miał...

   08 lipca 2005, 09:44 - piątek
komentarze: 0
F1
Wcale się nie boję, wcale nie udalo mi się wyskubać połowy kłaczków z narzuty na tapczanie, wcale się nie trzęsę i wcale a wcale nie mam problemów z powtórzeniem czegokolwiek... Ratunku? F1?
   06 lipca 2005, 20:43 - środa
komentarze: 0
impas
"Uczymy się?" - pyta B.A. wchodząc do mojego pokoju. "Nie, jadę zamówić kwiaty" - odpowiadam. I mogłabym odpowiadać co chwilę, wstawiając tylko po "nie" coraz to nowe wymówki. Obrona w piątek, a ja siedzę z masakrycznym leniem. Całe szczęście...
   05 lipca 2005, 23:54 - wtorek
komentarze: 0
Dajcie mi wszyscy święty spokój [Felicjan Dulski]
Siakaś wściekła chodzę, pewnie PMS mnie znowu wkurza, whatever, cokolwiek, psiamać. Naprawdę potrzebuję już wakacji. Biada temu, co mnie w przyszłym tygodniu obudzi, zanim zrobię to sama. Biada temu, co będzie mi przeszkadzał w gotowaniu i pieczeniu. Biada, jeśli ktoś powie, że za często widuje się z RG. Tylko, że do przyszłego tygodnia jeszcze tyle czasu jest ;/
   05 lipca 2005, 03:15 - wtorek
komentarze: 0
jeśli idealizm nie umarł powinien zrobić to jak najszybciej

ok. godziny pierwszej wychodzę z imprezy u RG. Nie, miło było. Zrobiliśmy przepyszne canelloni, wściekłe psy były jak zawsze doskonałe, towarzystwo wesołe.

1:04, spoglądam na zegarek w komórce, zapalam papierosa. Wyglądałam slicznie, dawno tak się sobie nie podobałam. Dopasowane spodnie od Matki Chrzestnej, wisior przywieziony prosto z Wenecji, beżowy bliźniak, świeżo umyte, rozchochrane włosy. Zaczynam rozumieć, dlaczego kobiety lubią się ubierać. Przerażające widmo minionej nadwagi mnie ciągle powstrzymywało. Teraz jest dobrze. Spodnie sa białe...

   04 lipca 2005, 15:51 - poniedziałek
komentarze: 0
untouchable
Na początek cytat z sąsiadki: "kiedy patrzę na Twoją smukłą kibić i to, jak spacerujesz z dwoma pieskami, to w wyobraźni umiejscawiam Cię gdzieś w pieknym ogrodzie otaczającym klasyczny dworek". Bardzo miłe porównanie, nie ma co. A wracając do tematu, to temat jest związany tylko z nadużywaniem przeze mnie piosenki Natalie Merchant "My skin", którą Maua wynalazła gdzies w swoim ulubionym serialu. Normalnie jestem touchable, szczególnie dla RG. Czasami mogłabym tylko zamknąć oczy i poddawać się jego dotykowi. Uwielbiam. Dzisiaj dzień załatwiania wszelakich spraw uczelnianych...
   02 lipca 2005, 18:16 - sobota
komentarze: 0
Bo nie ma takiej przeszkody, której nie możnaby obejść, przeskoczyć, rozwalić na kawałki.
Nie ma takiej przeszkody, a więc niżej podpisana zakończyła swoją pracę licencjacką, zdała ostatni egzamin z inżynierii genetycznej na pięć (sic!) i teraz czeka tylko na obronę mająca nastąpić w piątek, dnia ósmego lipca, o godzinie niewiadomej i miejscu też. Czuję się genialna. Czuję się szczęsliwa. Brakuje mi tylko ogona, którym mogłabym machać z radości, biorąc przykład z dwóch moich potworków. Oczywiście nie siadam na laurach, do obrony nalezy się porządnie przygotować, ale...