tak i nie
Tak, ja też uważam, że jeśli mówię że kocham, to...
ciągle do przodu i ciągle do przodu
Będzie razem 28 stron. Jeszcze tylko wstęp i zakończenie, oczywiście wierząc, że Rysiu przyjmie mi resztę moich wypocin. Ale wierzę. Z tym u mnie zawsze było dość nieźle. No może nie, jeśli chodzi o inżynierię... Ale z tym też powalczę :) Wczorajszy wieczór był fantastyczny - koncert hs w zadupnej wielkopolskiej mieścinie, na który pojechała nasza reprezentacja poznańsko-warszawska. T. była z Mamą, RG z I., no i dwie sztuki warszawskich skserowanych kociąt. Mieszanka bardzo ciekawa, ale dalismy świetnie radę. Mama T. była przekochana i zajmowała się małym, RG miał przez to ciut czasu na taniec. A tańczyć trzeba było, dobra muzyka, dobra pogoda... nawet skręcona noga mi nie przeszkadzała. A potem jak lunęło! I jak było pięknie! Tańczyłyśmy we cztery, w strugach deszczu, przemokłyśmy doszczętnie. A na koniec była "wioska"! Co prawda zmarzłam strasznie już później, ale w domu odratowałam się herbatą i polarem. Wieczór zalicza się do bardzo udanych...
!!!
Walczę. Kończę czwarty rodział. Boże, jak mi się nie chcę. Powinnam się uczyć na ustną inżynierię, pisemna była masakryczna, trzeba się będzie pewnie podratować. Ale ja siedzę i piszę. Trochę czasu straciłam, ale przynajmniej nie zwariowałam, a to mi już trochę groziło. Będzie dobrze. Musi być.
myślę, czy jestes tylko snem, no bo jaki sen tak ciepły jest?
Kolejne dni walki, małe zwycięstwa. Kolejny egzamin do przodu, już nie aż tak efektownie, ale dobrze. I dobrze. Walka z pracą powolna, uciążliwa, wyrywam kolejne słowa i sklejam je w logiczne zdania. Mało, ciągle za mało. RG cudowny. Gdybym tylko nie miała wczoraj...
życzę sobie "przede wszystkim muzyki, przede wszystkim miłości"
Trzy rozdziały pracy spoczęły u promotora, który zapewne jak słyszy moje nazwisko, to nóż mu się w kieszeni otwiera. Dlatego, błogosławiąc wiek XXI, posłałam mailem. Żeby się na oczy nie pokazywać, bo moje poczucie winy każde spojrzenie profesora bierze za wyrok śmierci. Zobaczymy. Trzeci egzamin z glowy, immunologia na 5. Żeby wygrać stypendium, powinnam zdać teraz inżynierię na 4,5 i wierzę, że mi się uda. Uczę się cały czas, chociaż troszkę inaczej niż do innych egzaminów, tutaj trochę nie wiem, co powinnam wiedzieć, na czym się skupić, wykłady były chaotyczne i moja nauka też jest. Logika nie umie się obronić, metodycznie przerabiam strony. Wybrałam na weekend...
zryta notka
Noga boli. Dół wykopał się już bardzo głęboki, boląca noga dopełnia obsuwu. Siedzę sobie w swoim dole. Piasek sypie mi się na świeżo umyte włosy. Zapalam kolejnego papierosa. A dół się pogłębia i grunt się obsuwa. I chuj. Scenka rodzajowa ...
zły duch mieszka tu, w mojej głowie
No i super. Immuno niby umiem, z pracy nie mam znowu nic. Leżę i gapię się w sufit, siedzę bezmyślnie przed komputerem, przeklinam się, wkurzam, prawię płaczę, nie wiem, co mam ze sobą zrobić, jak się zmobilizować. Jem kilogramy ciasta z truskawkami i galaretką. Mam ochotę wyć...
mówili na nią niewinna na na naj
Dzisiaj niezwykle pracowity dzień, do późnego popołudnia kończyłam opracowywać materiały na poniedziałkowy egzamin, potem sprzątałam potworowi, szybka sałatka z kury, wspólne z Mamą pieczenie ciasta, przygotowanie jutrzejszej wołowiny po burgundzku. Dobrze mi, trochę zmęczona sączę psa (Dog in the fog rządzi), siedzę tutaj i ...









