29 maja 2005, 06:19 - niedziela
komentarze: 0
Janusz L. Wiśniewski "Kochanka"
A jeszcze nie tak dawno, oddając książkę Mauej przepisywałam na kolanie ten jeden cytat. Pochodzi z opowiadania "Kochanka", opublikowanego w zbiorku "Zespoły napięć". Kiedy czytałam go jakoś w lutym (?) stwierdziłam, że odpowiada on dokładnie stosunkom RG-ja. Książkę oddawałam tydzień lub dwa temu. Życie...
   27 maja 2005, 17:47 - piątek
komentarze: 0
drinasek i ja
Dość nauki na dziś, nie można się pierwszego dnia przemęczać. Przerobiłam moją piętę Achillesową jeszcze z czaswó LO, czyli łańcuch oddechowy i jakoś dałam radę. Teraz siedzę razem w moim Breezerkiem, słucham National Treasure OST i zastanawiam się, czy nie przerzucić się na Indios Bravos. Zdecydowanie tak, niech żyje inny punkt widzenia, taki zbreezerkowany. Dzisiaj wieczorem zamierzam tu trochę posiedzieć i popisać, posmęcić, o wszystkim...
   26 maja 2005, 14:48 - czwartek
komentarze: 0
co tu kryć...
Od ostatniej notki minęły jakby lata świetlne. Wszystko przez muzykę, przez koncerty. Kult jak zawsze fantastyczny, niestety pogoda w Poznaniu nie dopisywała, całe szczęście, że chociaż nie padało. Spędziliśmy ten koncert z RG, później jeszcze kolacja, dobrze mi było. Co się naśpiewałam to moje i co tutaj jest typowe...
   17 maja 2005, 11:15 - wtorek
komentarze: 0
głównie uniwersytet, potem gdzieś ja
Pierwszy rozdział zaakceptowany, drugi rodzę w wielkich bólach przeklinając zacofanie polskiej nauki. Żebym ja, korzystając z zagranicznych książek z 1999 roku wiedziała więcej, niż autorzy polskich opracowań z roku 2001. Paranoja. Że o irytującym wstawianiu literatury [Kaczmarek i in., 2001] co trzecie zdanie nie wspomnę. Pisanie pracy to jednak nie jest takie ajnfach.
Ale mimo wszystko, nie przestraszona moimi licencjackimi problemami, dostałam się na magisterium w upragnione miejsce...
   03 maja 2005, 10:12 - wtorek
komentarze: 0
jeśli nie chcesz mojej zguby, paczkę migdałów kup mi luby
Pracuję, pracuję, staram się bardzo, nie krzyczeć, że się obijam i po blogach chodzę, bo to była tylko jedna chwileczka, ale za to znalazłam coś, co wywolało u mnie skręt żołądka i rozmarzone westchnienie...
   02 maja 2005, 15:53 - poniedziałek
komentarze: 0
cały dzień marudzenia daje w efekcie...?

Nie powiem, jest już więcej niż było.

Nie powiem, nie jest już aż tak tragicznie.

Jest już tylko chujowo.

Idę na wino.

   02 maja 2005, 12:30 - poniedziałek
komentarze: 0
ninety nine songs about love
Kochane Tivoli, do pizzy zamówionej przez internet dali mi jeszcze pepsi. Uwielbiam pizzę strong, kapary, bardzo ostra papryka, pepsi do tego może i średnio, ale kofeina się liczy...
   02 maja 2005, 08:58 - poniedziałek
komentarze: 0
nagłówek nie może być pusty. a ja mogę.
Nie no, to przecież normalne jest, że robiąc łóżko przed rozpoczeciem CHOLERNIE WAŻNEJ ROBOTY człowiek kładzie się na chwilę obok swojego małego psa i drapie go za uszkiem narzekając. Dobra, to jest normalne. Ale żeby przy tym drapaniu zasnąć?!! To jest co, przepraszam, drzemka południowa?...
   02 maja 2005, 07:52 - poniedziałek
komentarze: 0
chrupki jako klamra kompozycyjna, czyli za dużo archiwum pierwszej żony
Mam nadzieję, że chrupki kukurydziane są dla uczących się niczym ostrygi dla kochanków. Pobudzają, znaczy się. I kawa Nescafe 3w1 + dodatkowe mleko też. I w ogóle. Bo ja wlaśnie mam do zrobienia ciut porządku, żebym papiery mogła rozłożyć i będę pisać tę cholerną pracę. Serce straciłam do tematu, ale cóż czynić, trzeba. Na mgr uciekam już gdzie indziej całe szczęście. A teraz tylko zagryźć się i pisać. I wpierdalać chrupki.
   01 maja 2005, 11:33 - niedziela
komentarze: 0
te wszystkie ciche dni, te wszystkie głuche telefony...
Zrobiłam dzisiaj ciut porządków w szafie i wywaliłam dwie siatki ciuchów, głównie starych sztruksów, które "przecież nie były jeszcze takie wytarte", albo "na pewno zaszyję tę wielką dziurę", bądź "w sraczkowatym mi do twarzy". Jedne ocaliłam - na pewno zaszyję tę wielką dziurę. I guzik przyszyję, bo fajne są, czarne i kupiłam je za moje trzy dni pracy w Kinepolis w zeszłym roku. Mężczyzna mi wtedy nawet towarzyszył...