chyba pogoda mnie dobija
Czuję już w głowie znajome świdrowanie, jakby za chwile miała zacząć boleć. Ponoć zbiera się na deszcz, ja tam nie wiem, ale coś na pewno się psuje, bo ja powoli czuję się, jakby mnie ktos przepuszczał przez wyżymaczkę. A tyle planów na dzisiaj miałam! Niestety, jak na razie bezruch, stagnacja, kostki arbuza nawet nie smakuja jak powinny, bałagan wszędzie, lenistwo, pozycja horyzontalna najchętniej, no ale przecież zasnę, nie mogę, ech.









