Mam niecałe 23 lata i dzisiaj zauważyłam u siebie pierwsze zmarszczki, całe szczęście - mimiczne. Pod oczami po dwie, pewnie od śmiechu, po lewej stronie trochę dłuższe, niż po prawej, może dlatego, że lewą brwią często ruszam i skóra się napina. Dwie pionowe na czole, nad nosem - marszczenie czoła przy smiechu i z gniewu. Parę lat temu wydawało mi się, że będę miala wiecznie gładką skórę, z jej jasnym kolorem i delikatnością. Dzisiaj się z tego śmiałam nakładając krem pod oczy. Ja i kremy? Od zawsze moim jedynym kosmetykiem było mydło/żel pod prysznic. Jakiś czas temu kupiłam maseczkę i peeling, które wykonuję raz na miesiąc jak mi się przypomni, chyba, że humor mi pada, to wtedy zamykam się w łazience i robię sobie takie "sanus per aquam". No ale z kremami to było gorzej. W czasach licealnych, kiedy wydawało mi się, że na drugie imię mam pryszcz, miałam całą baterię jakis mazideł, które systematycznie wyrzucalam, gdy kończyła im się data wazności, a nie zawartość. W kwestiach własnej urody nie bylam i nie jestem systematyczna. Mam nowy, niezaczęty balsam callulitisowo-rozstępowy. Mam ze dwa balsamy do ciała. Stoją sobie. Krem w końcu jeden zużyłam już prawie do końca, gdy dostałam coś, co mi sie podobało w zapachu, konsystencji i widocznych efektach, czyli Vichy Normaderm. Do tego nabyłam jeszcze ThermalFix, bo strasznie wysycham. No i dorobiłam się jednego "ocznego", dla zmęczonych oczu, z Oriflame. Ale i tak używam w kratkę, raczej co trzy dni niż codziennie. Od dziś jednak, od tej pierwszej zmarszczki - koniec. Zaczynam działać systematycznie. Buahahahahaa.
Z innych wieści - chyba zebrałam się już w sobie i dam radę z wszystkim, co mnie otacza. Promotor jest cudownym człowiekiem i podnosi na duchu nawet bardzo zagubioną mnie. Z lekarzami pogadałam szczerze i powiedziałam, że nie będę nalegać na zamykanie panny S. jeśli uznają, że lepiej ją na razie zostawić. Prosto z mostu powiedziałam, że marzeniem moim jest posiadanie dzieci, najlepiej więcej niż jednego i że chciałabym, żeby mi to umożliwili, pomimo choroby. Bedą mysleć, co jest dla mnie najlepsze. Wszystko okaże się za tydzień, gdy wyląduje na oddziale. Na pewno dobrze mnie przebadają i podejmą jakąś decyzję. Wierzę im, że wiedzą, co robią.









