w zasadzie jedyne, co mi dzisiaj przychodzi do głowy to zdecydowana beznadziejność całej mojej sytuacji
jestem zmęczona sobą
mam ochotę na bezstresowe wakacje
bez choroby, bez pracy mgr, bez spraw rodzinnych
wezmę Tomasza, muzykę i książki
są szanse?
wkurza mnie tak wiele spraw. moja niemoc jeśli chodzi o palenie. moja choroba, która przychodzi i nagle wywraca do góry nogami mój spokój. moja praca magisterska, która leży i kwiczy, a ja nie wiem jak mam się za to zabrać. nie wiem, co robię. nie umiem robić więcej. nie, nie, nie.
czasami przychodzi taki fragment zagubienia, może to tylko gorsze dni, a może jakiś impas, z którego trzeba wybrnąć ostro do góry.
kiedy chce się już tylko kląć, pić, jeść i tulic się.
kiedy najchętniej rozbilabym pewien serwis. dla zasady.
żesz. W MORDĘ JEŻĄ!!! DO CIĘŻKIEJ CHOLERY!
sama sobie dam w pysk, dziekuję









