eh
czasami są takie dni, kiedy nic nie dzieje się tak jak powinno: nie tylko jeśli chodzi o codzienność ale także w sprawach duzego kalibru. w takich momentach nie liczy się to, co materialne, to co można stracić, ale to, jak czują się najbliższe nam osoby.
był taki dzień. wszyscy czuja się dobrze, a straty dopiero poznamy.
nie warto o tym mówić, nie wolno o tym mówić.
pech.
oby było dobrze.
a na razie znikam na 2 dni do warszawy, pojawiać sie później będę pewnie rzadko, bo mam problemy z netem i kompem no i uczelnię. ale czytać może sie da znajomych. see you soon.









