19 stycznia 2007, 00:37 - piątek
styczeń 2007strona główna
kryzys i niemoc

Cała nasza zgraja przeżywa ostatnio głęboki kryzys, nazywany kryzysem piątego roku. Na stan ten składa się kilka problemów: 

- przed nami dorosłe życie, ponad 30 lat pracy i ogólnie pojęta całkowita odpowiedzialność za siebie
- wydaje się nam, że jedyne co potrafimy to imprezować i siedzieć na wykładach
- w sumie praca, jaka praca, czy uda nam się ją znaleźć?
- większość najlepszych ludzi jakich znamy to ludzie z roku, którzy są rozsiani po całej Polsce i będą wracać do domów
- już nigdy nie będzie obozu naukowego w Obrzycku?!

Generalnie nie jest łatwo. Zaczynają się ostatnie zaliczenia, przede mną ostatnie dwa wykłady, ostatnie dwa ćwiczenia i ostatnie dwa egzaminy (jeden dopiero w maju). Potem już tylko praktyki i magisterka. Dziwne to wszystko.

Poza kryzysem dręczy mnie jeszcze niemoc, która objawia się w tym, że wstaję najwcześniej o 10ej, nie robię nic konstruktywnego na seminarium ani naukowo, nie mam pomysłów na obiady, nie wiem jakiej mam słuchac muzyki, jedyne na co mam ochotę to żarcie pizzy i podobnych rzeczy oraz czytanie blogów i książek. Nawet na newsach mam kilometrowe zaległości. Podejrzewam, że powodem zewnętrznym jest zima, której nie ma oraz szarość za oknem, zaś powodem wewnętrznym brak bata nad głową. Mam jednak nadzieję, że uda mi się to przezwyciężyć i w tym celu zamierzam wstać jutro o 7 rano i zabrać się do roboty. Ostro!

Poza tym mam już ułożony chwalebny plan rzucania palenia, w dniu egzaminu z ME. Napiszę egzamin, wyjdę przed moją ukochaną uczelnię i zapalę przedostatniego papierosa, sama, bo pewnie wyjdę jak zawsze pierwsza. Zadzwonię do Mamy i powiem, jak było. A potem przyjdą wszyscy moi palacze, resztę własnych fajek dam Madejównie, zapalę ostatni raz, z najfajniejszymi środowiskowcami na świecie i... uda mi się :) Ostatnio też mi się udało, co prawda tylko na 3 miesiące, ale poszło nieźle. A metoda była podobna. No ale do tego czasu jeszcze dwa tygodnie. Taaaaa....

   Komentarze: 0
   Dodaj komentarz: