ciągle do przodu i ciągle do przodu
Będzie razem 28 stron. Jeszcze tylko wstęp i zakończenie, oczywiście wierząc, że Rysiu przyjmie mi resztę moich wypocin. Ale wierzę. Z tym u mnie zawsze było dość nieźle. No może nie, jeśli chodzi o inżynierię... Ale z tym też powalczę :) Wczorajszy wieczór był fantastyczny - koncert hs w zadupnej wielkopolskiej mieścinie, na który pojechała nasza reprezentacja poznańsko-warszawska. T. była z Mamą, RG z I., no i dwie sztuki warszawskich skserowanych kociąt. Mieszanka bardzo ciekawa, ale dalismy świetnie radę. Mama T. była przekochana i zajmowała się małym, RG miał przez to ciut czasu na taniec. A tańczyć trzeba było, dobra muzyka, dobra pogoda... nawet skręcona noga mi nie przeszkadzała. A potem jak lunęło! I jak było pięknie! Tańczyłyśmy we cztery, w strugach deszczu, przemokłyśmy doszczętnie. A na koniec była "wioska"! Co prawda zmarzłam strasznie już później, ale w domu odratowałam się herbatą i polarem. Wieczór zalicza się do bardzo udanych, odpoczęłam i dzisiaj od rana mogłam rzucić się w wir pracy. A po pracy kolejna praca - przy trzech dniach bez rodziców, w kuchni narobił się niezły galimatias. Nie przykładałam do niego prawie ręki, bo moje naczynia ładowałam do zmywarki no i nie wpadłam na genialny pomysł zbiorowego robienia sałatki wczoraj. A niektórzy wpadli i potem koperek znajduję do teraz. Strasznie się z B.A. nawkurzaliśmy na ten burdel, którego nie zrobiliśmy, a który sprzątaliśmy w sumie ponad 2h. I żeby ta sałatka była chociaż dobra! Ale barany zrobiły ją tak, że smakowała jak przyprawiona wodą z pieprzem. Dzisiaj z B.A. troszkę zabraliśmy dla siebie i doprawiliśmy vinegretem, solą i czosnkiem. Teraz to chociaż da się zjeść :) Tęsknię strasznie za RG przez tę sesję. Co prawda w zeszłym tygodniu, ze względu na "kota nie ma - myszy harcują", udało mi się przyjechać do niego i przesiedzieć aż do rana, ale to tylko raz... Przyzwyczajam się do jego obecności, chłonę ją bardzo zachłannie i mam setki planów na wakacje. Jeszcze trochę Olu, wytrzymasz. Aha - muzyka z trailera do Sin City - The Servants - Cells instrumental, zasluguje na najwyższy podziw i szacunek.









