Za chwilę dostanę na głowę. Padnę i nie wstanę, albo zrobię coś jeszcze głupszego.
Co za dzień!!! Od rana próbuję się skupić na nauce do egzaminu, ale mi nie wychodzi, pogoda za oknem mnie rozstraja (szczególnie, gdy było jeszcze "jasno", ta szarość była po prostu dobijająca) i do tego nie posiadam koordynacji we własnych rękach, skutkiem czego stłukłam dzisiaj talerzyk i swoją ulubioną zieloną miseczkę do żurku (a nie tłukę niczego od lat).
Zaczynam rozumieć, dlaczego akurat dzisiaj Adam kupił mi futerał na komórkę wersja "pancerna trumna", z wyściełanym tyłem.
Jedynym lekarstwem wydaje mi się pochłonięcie całej czekolady Lindta Irish Coffee.
CIAMK.
Aha, do zastanowienia się i być może skomentowania: Partia Kobiet









