27 czerwca 2009, 12:25 - sobota
czerwiec 2009strona główna
dzieci, przyszłość narodu
Od 22 czerwca jestem Ciocią pięknej Agatki. Mama, Tata i dziecko czują się dobrze i przyzwyczajają się do siebie w domu. Miałam przyjemność zobaczyć moją bratanicę w pierwszej dobie życia. Malutka, pomarszczona i niesamowicie podobna do mojego Brata. Ze względu na potrzebę świeżo upieczonych rodziców do bycia razem, siedziałam tylko 2-3 minuty, zobaczyłam małą, pogratulowałam Monice. Ale cała ja ciągnęłam do tego, żeby ją ponosić, przytulić, mieć przy sobie. Niestety. Macierzyńska bestia wróciła.

Bardzo denerwują mnie ludzie, którzy - gdy mówię, że chciałabym już zajść w ciążę - mówią mi, że mam jeszcze czas. Ok, teoretycznie jestem młoda, trzy czwarte życia przede mną etc. Ale! Czasami nie chodzi o czas, tylko o potrzebę, tak? Ja chcę! Ja potrzebuję! Ja pragnę! Chcę mieć przy sobie krew z krwi mojej i Tomasza. Chcę być Mamą, chcę karmić piersią, chcę z rozczuleniem patrzeć na moje dziecko (córkę?) w ramionach Tomka. Mam taką wewnętrzną potrzebę. Wiem, że się do tego nadaję. I co ma wiek do tego?

Znam obiektywne przeszkody - wiem, że potrzebuję umowę na czas nieokreślony, wiem, że muszę skończyć podyplomówki, skoro mnie na nie wysyłają. Wiem, że trzeba odłożyć trochę pieniędzy. Ale dlaczego ludzie i tak zabraniają mi chcieć i marzyć?

   Komentarze: 1
1.
stober
» 2009-06-27 23:52 » ---.icpnet.pl
olej ludzi, słuchaj siebie (i męża)...
Gratuluję bratanicy :)
 top
   Dodaj komentarz: