Stopień mojej sflaczałości jest gigantyczny. Próbowałam się rzucić na szóstkę Weidera ale prędzej wyrwę sobie stomię, nabawię przepuklin i zwariuję niż prawidłowo wykonam wszystkie ćwiczenia. Staram więc sobie powtarzać, że nie jadę na wyniki, że najpierw zdrowie, potem ambicja. Dzisiaj drukuję zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych dla stomików. Od czegoś trzeba zacząć. Najpierw pozbądźmy się flaka, potem reszta.
W pracy syf - przetarg przesunięty na koniec kwietnia - nasza trójka zaczyna mieć totalne odpały - na drzwiach pracowni powiesiliśmy zdjęcie niedźwiedzia i nadaliśmy mu imię von Willebrand. Żeby nikt się nie pomylił - misia podpisano przyklejanymi literkami. Do tego za miesiąc mam prezentację na konferencji w Sopocie - będę mówić o nowej mutacji w genie kodującym fibrynogen. Moje pierwsze TAK poważne wystąpienie - jestem chora z nerwów i nie wiem jak przetłumaczyć "coiled coil".
A w ogóle to prawdziwi przyjaciele przyjeżdżają przed 23, dają się nakarmić makaronikiem i piją z nami whisky do trzeciej w nocy.
...
Jakiś czas temu, w tym tygodniu, siedzieliśmy z Tomaszem na kanapie - każdy w swoim kącie, każdy ze swoją książką. I dopadło mnie poczucie szczęścia, takie z serii - obezwładniające i zalewające. Fajnie. Nie chcecie jednak wiedzieć, co potrafi zrobić mi mój mąż, żebym przestała gadać ;)
...
Dobrze mi.
weider jest dla masochistow. flaka z przodu nie mam (za to z tylu, o tak), a i tak to nie do zrobienia jest.
i co tomasz jednak zrobil?
cos jeszcze chcialam napisac i zapomnialam. jak zwykle. jutro mi sie przypomni. trzymaj sie :)









