Dostaliśmy wczoraj kolejne pisemko z banku o obniżeniu naszych rat. Ha. Cena franka rośnie, a my płacimy coraz mniej, jak mnie to cieszy. Jak na razie moja pensja wystarcza na ratę, a takie było założenie. Oby tak dalej.
Z tą pensją to jednak nie wiadomo jak będzie. Moje miejsce pracy łączy się innym szpitalem, będą zmieniane umowy i zmieniane uposażenia. W tamtym nie ma ponoć premii, a wyższe podstawy, co z jednej strony jest dobre (macierzyński etc.), a z drugiej może oznaczać trochę mniej pieniędzy co miesiąc (premia przed świętami przeszła moje pojęcie dwa razy dookoła). Nie chcę być pesymistką i wierzę, że wystarczy na wszelkie dobra.
Staram się w miarę logicznie wydawać pieniądze ostatnio, bo oszczędzam na wypad do Dublina. Ja wiem, niektórych to śmieszy, ale ja zamierzam na pewno coś sobie i rodzinie przywieźć, a poza tym nie chcę siedzieć jak kołek Annie na głowie przez 4 dni i chcę trochę wyjść w miasto. Mało książek kupuję. Sama nie wiem dlaczego. Policzyłam sobie, że gazety, jakie kupuję w miesiącu, czyli 4 Polityki w tygodniu, Twój Styl i Kuchnia dają mi jedną ksiązkę. Ale gazety lepiej się czyta w tramwajach... ksiązka wystarczy mi na jeden, dwa dni, a taka Polityka jest aż 4 razy :)
Ogólnie nie jest krucho z kasą, nie mogę narzekać. Na piwo jest - ostatnio nie ma dnia, żeby w naszej kuchni nie stała buteleczka przepysznego Noteckiego. To piwo będzie dla mnie zawsze miało smak obozu naukowego w Obrzycku. Noteckie i "Malina Mocna" to były stałe zakupy biologów. Wódeczka należała do luksusów, a ja - jako że przyjechałam z litrem Martini - byłam uważana za burżujkę (ale spoko, szybko się skończyło, potem tylko Noteckie i Sofia z colą, Maliny nie ruszałam). To były czasy... ech :) Piątka z części botanicznej u doktora-siekery za aktywność na zajęciach i za "idę na molekułę". Albo rozmowy z panem od zoologii, który twierdził, że molekuła to w ogóle bezsensowna specjalność, bo DNA nie widać i to wielka ściema. Albo oda do "Gucia" pod oknem budynku profesorskiego, zaczynająca się od słów "panie doktorze nasz ukochany, my na wyniki kolokwiów czekamy" (autorstwo i wykonanie - niżej podpisana). Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Tęsknię za tym klimatem, tęsknię za studiami.
Od października będę miała co prawda podyplomówki, ale to już nie będzie to. 3 weekendy w miesiącu zakuwania nie umywają się do 5 lat biologii. I tym, optymistycznym akcentem...
konopii nie stwierdzono









