Poznań zamarza, a ja razem z nim.
Bywa, że na termometrze przed pracą rano jest swojskie -18. Z tej okazji po raz pierwszy od dłuższego czasu wyciągnęłam czapkę z szafy. Do tego puchowy płaszcz, kozaki i można się ewentualnie ruszać. Aczkolwiek nieszczególnie mi się chce. Najchętniej nie wychodziłabym spod kołdry.
Tym bardziej, że w pracy nie jest idealnie. Okazuje się, że można być zaangażowanym w sprawy, w które wchodzić się nie chciało. Odgórnie. Że pokorne cielęta (laboranci) ssą dwie matki (szefowe). Że mówili, że jest dobrze, a wyszło jak zawsze. Nie chce mi się na razie wchodzić w szczegóły, dość, że rozmawiamy o tym z J&J w pracy. Dla mnie to tylko małe otrzeźwienie, że to jednak nie jest praca marzeń. Owszem, może zapłacą mi za studia, a to bardzo wiele. A jednocześnie jest to praca, która lekko ubezwłasnowolnia. Są przyjęte normy postępowania i inaczej nie można, bo Pani Profesor nawet nie dopuszcza do siebie innej myśli. Ot, co.
Ale nie zmienia to faktu, że poza tym życie jest boskie.
Postanowiłam do ślubu Marty we wrześniu zrzucić jakieś 12kg, jakie przybyło mi po ślubie i po rzuceniu palenia. Z tej okazji wprowadziłam kilka zasad dietetycznych:
- ograniczenie białego pieczywa i ziemniaków (bułka raz na jakiś czas nikogo nie zabiła) - zamiast tego czarny chleb
- brak kolacji, ostatni posiłek do 19ej, potem ewentualnie owoc
- ograniczenie kalorycznego alkoholu (raz w tygodniu, okazja)
- ograniczenie słodyczy (raz w tygodniu, okazja)
- koniec kolacyjek na mieście i śmieciowych żarć
- nie więcej niż dwie kawy 3w1 dziennie (bo słodkie)
- dużo ryb. ryby są zdrowe.
Z systematycznością posiłków problemów nie mam, bo zawsze miałam silnie wbudowany zegar jedzeniowy, gorzej z podjadaniem i słodkim i popijaniem piwka do filmów. Ale dam radę, mam na to aż 8 miesięcy.
Gorzej, że człowiek zawsze chce widzieć szybkie efekty, ale co tam. Muszę też uruchomić machinke, ale na razie jest na to w domu za zimno.
to tak z ostatnich nowinek.
acha - jaki chleb masz napisane w styczniowym TS.
a ja wlasnie wrabalam prawie pol paczki ptasiego. a co - hehe!
solę i pstrągi jadam
i śledzie ;)
:PPP
rozumiem, ze jak sie pojawie, to bedzie specjalna okazja i pojdziemy do rodeo drive ??????
buzi olenko
moja ty blipownico ulubiona :D
ale melonowy drink brzmi kuszaco
:)









