18 listopada 2008, 11:20 - wtorek
listopad 2008strona główna
podróże kształcą

Do czego to dochodzi, żebym na własnego bloga logowała się przez konto Tomaszowo-Adminowe, bo zapomniałam hasła. Na swoim komputerze mam domyślnie, a teraz korzystam z laptopa i siedzę zamelinowana w łóżku. Ot, złapało mnie jakieś zatrucie albo coś, trzy dni chodziłam zemdlona jak w pierwszym trymestrze, więc się wściekłam i poszłam do lekarza. I tak oto mam drugie zwolnienie w ciągu mojej pracy w szpitalu, mam nadzieję, że na długi czas ostatnie, wszak dopiero co podpisałam nową umowę, na rok.

Ale praca musi  być ze mnie chociaż troszkę zadowolona, skoro zostałyśmy z J. wysłane na tę konferencję do Holandii. Faaaajnie było. Tzn. część merytoryczna pozostawiała trochę do życzenia, bo wszelakie tematy były li i jedynie "liźnięte". Ale po tym wyjeździe pozostało mi przemiłe uczucie, że po angielsku dogadam się z każdym... a na pewno z Holendrami, Węgrami i Serbem mieszkającym w Szwecji.

Mamy także wynikające z wyjazdu ostrzeżenia - nie należy traktować różowego, francuskiego wina jak soczku. W innym przypadku można wdać się w dyskusje o życiu i o śmierci z wyżej wymienionymi naukowcami. A kac.... ała. Myślałam, że z hotelu na konferencję nie dojdę, a jak już doszłam to błogosławiłam wodę znajdującą się na każdym stoliku. Ale wstydu sobie nie narobiłam :) zarobiłam wręcz kilka komplementów a propos mojego bredzenia.

Wyjazd ten zaowocował także kilkoma niezwykłymi doznaniami kulinarnymi. Podczas kongresowej kolacji zdegustowałam kilka rodzajów bardzo śmierdzących francuskich serów i zakochałam się w serze z orzechami włoskimi. Ponadto, podczas kolacji prywatnej, natrafiłyśmy z J. na lokalną, tradycyjną knajpkę, od 101 lat serwującą 40cm naleśniki! Pycha! Ostatnie doznanie było banalne, otóż oczekując na nasz samolot na lotnisku w Amsterdamie rzuciłyśmy się na kawę do Starbucks. I to było to - świąteczna Black Cherry Mocha nas uwiodła.

Podróże kształcą!

   Komentarze: 1
1.
bere   www
» 2008-11-25 00:17 » ---.ghnet.pl
doskonale rozumiem. mnie przywozili przez lata błyszczki do ust body-shopu a teraz mam go na miejscu (krakówek) i zostawiam tam mnóstwo kasy zwykle :)
 top
   Dodaj komentarz: