alkoholowo
Litr Martini Rosso stoi na półce u mnie. Sąsiadka w ramach wdzięczności, ofiarowała to Mamie, Mama w ramach obrzydzenia ofiarowała to mnie. Ona się do Martini chyba nigdy nie przekona. Ja owszem, uwielbiam, ale raczej dry, potem bianco, na końcu rose, a na samym samiutkim końcu rosso... Ale nie zmarnuje się, mam nadzieję, Wv dzisiaj przychodzi, napisałam mu, żeby kupił soczek, to obejrzy się jakiś film i strzeli po drinku. Mam dzisiaj taki nastrój, że nic, tylko usiąść i się z kimś napić. Do monitora jakoś nie mam ochoty. I soku. Uch.









