Kim jest Miła? Zagadką. Osobą, która odwiedzała mnie gdy leżałam w szpitalu, zarówno na gastrologii, jak i na chirurgii, już po operacji. Dziewczyną, która była u mnie co najmniej dwa razy w tygodniu, zawsze przynosząc ze sobą uśmiech i pocieszenie, a także miłe głupotki w stylu Bravo Girl oraz długopisu z zielonym futerkiem. Kobietą, która będąc u mnie w odwiedzinach, na hasło: „Masz piękne kolczyki" - zdjęła je z uszu i stwierdziła: „Są zielone i na pewno Tobie będzie w nich bardziej do twarzy, podobają Ci się - weź."
Tę notkę piszę w zielonych kolczykach od Miłej.
Nie jest łatwo ubrać w słowa przeżycia po trzech dużych piwach i dwóch małych. Spędziłyśmy dzisiaj przemiły wieczór, sącząc piwo w Kultowej i zaprawiając się totalnie w Proletaryacie. Od 18:30 do 22:30. Nie udały się nam ograniczenia czasowe, okazało się, że zarówno ja jak i ona mamy zdecydowaną potrzebę pogadania, zarówno o błahostkach, plotkach, jak i o rzeczach poważnych, dotykających nas do głębi.
Miła nie jest moją przyjaciółką w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie do niej wysyłam płaczliwe sms'y kiedy jest źle. Dzisiejsze spotkanie było naszym pierwszym wspólnym po trzech latach znajomości. Nie wymieniamy się ciuchami i nie chodzimy razem na zakupy. A jednak czuję więź...
Bo Ona jest Kobietą przez duże K. Taką samą, jaką czuję się ja. Niezależną, znającą własną wartość, mającą własne plany i marzenia. Kobietą, która nie boi się narazić na negatywne opinie w momencie, w którym wybiera własne szczęście. Która została wychowana z miłością, ale nie bezkrytycznie. Nieźle :)
Tak wiele mamy wspólnego, tak wiele możemy sobie dać, a tak rzadko się widzimy. To moje przekleństwo, że najbliższe mi kobiety, bądź te, które chciałabym poznać bliżej, wyjeżdżają.
Tu na miejscu zostały mi dwie. Wyjeżdżają albo wyjechały dwie pozostałe. Każda z nich ukształtowała jakąś część mnie. Agnieszka, Anna, Dorota i Małgorzata. I są te nowe. Te, które obdarzam nadzieją, zaufaniem i miłością. Moje bratowe.
Kobiety górą, nie ma co :)
nie wzruszaj mnie jak ja sie musze intelektualnie mobilizowac
:)
nadrabiam zaleglosci blogowe, chociaz powieki na zapalkach moge juz wieszac. to urzadzenie gwiazdkowe wyglada naprawde imponujaco - jak to sie obsluguje? nie mozna znalezc dla tych drazkow jakiegos innego, ciekawszego zastosowania? ;)
ale nie - trzym sie i cwicz dzielnie. ja tez bede. musze sie na silownie zapisac. juz sobie wlasnie w tym celu dwa wdzianka skompletowalam. nike rulez. i nie tylko o nagrode literacka chodzi.
a kobiety - jasne ze gora! mila - dzieki za zaopiekowanie sie ruda w szpitalu:) ja niestety nie moglam...
a teraz a spij koteczku....
A i na tych drążkach jeszcze wieszasz pranie.









