Miła
Nie jesteśmy przyjaciółkami z podstawówki, znamy się nieco ponad rok, nie spędzamy nocy szepcząc sobie sekrety do ucha. Podziwiamy się nawzajem, każda z nas ma coś wyjątkowego, co podoba się tej drugiej, poczucie humoru mamy na szczęście podobne. Miła odwiedzała mnie już wtedy, gdy leżałam na gastro, bodajże ze trzy, cztery razy. Zawsze z smsem najpierw, zawsze z uśmiechem. Teraz, nawet z prezentami na Dzień Dziecka :) A każda jej wizyta dodawała mi sił i energii. Kobieta w moim życiu absolutnie niesamowita.
Kasik
Pół roku w jednej grupie na studiach to może nie od razu powód do tego, żeby dzwonić, przychodzić nawet w deszczu, zamartwiać się i pocieszać. A jednak.
Szymek
Z daleka smsem i uśmiechem. Miło.
Anna i Maua
Zawsze i wszędzie. Kilometry się nie liczą. Albo sms, albo wizyta, albo myśli ciepłe, które autentycznie się czuje.
RG
Tu można by napisać powieść. Dwa razy dziennie przy mnie, w kontakcie z moją Mamą, jej najwierniejszy szofer, moja najlepsza chusteczka. Mężczyzna mojego życia w każdym tego słowa znaczeniu. Jemu mogłam wypłakać mój cały strach. Czy da się żyć z tą chorobą? Czy nasze plany się sprawdzą? Czy woreczek nie sprawia, że jestem nieatrakcyjna? Te i mnóstwo innych pytań zadawałam mu nie raz. A czasami nie mówiłam nic, tylko się tuliłam. Moje codziennie czesane włosy, gdy byłam za słaba i potem już dla mojej przyjemności.
Mama
A tu to słów brak. Każdy wie.
Teraz jest coraz lepiej. Rana swędzi bez opamiętania. Goi się, dobrze. Dzisiaj byłam na uczelni, RG mnie wiózł, odebrałam dwa wpisy, resztę będę musiała jakoś sobie załatwić po drodze. Jeden egzamin zdam w lipcu, drugi w terminie. Wracam powoli do sił. Ścięłam włosy. Staram się podreperować nadwątloną szpitalem urodę, ale z tym będzie gorzej, skóra wyjątkowo źle to zniosła, narkozę, leki etc. Ale nie jest źle. Z woreczkiem już się oswoiłam, w spodniach/spódnicach się w miarę mieszczę. Staram się nie myśleć o następnej operacji.
A w sierpniu z Tatą do Londynu :)









