Dzień I: kg ziemniaków gotowanych ze solą, jedzonych z ziołami (Kamis FIT)
Dzień II: 900g małych marchewek z Hortexu gotowanych w parowarze. Zaledwie pół talerzyka było posypane ziołami i solą, bo już wieczorem nie dawałam rady. Do tego 5 małych różyczek brokuła naparze, bo pałętały się w zamrażalniku.
Dzień III: 800g półtlustego twarogu, jedzonego solo albo z Kamis FIT. To był 1 listopada, więc nie miałam za wiele czasu na jedzenie :)
Dzień IV: gotowana pierś z kurczaka bez soli (ok. 200g niedobra była, suche mięso, a jednocześnie smakujące wodą, pewnie dlatego, że mrożona i nie do końca się rozmroziła, ale zapomniałam o przygotowaniu sobie czegoś na śniadanie). Do tego 2 duże gotowane nogi z kurczaka (ok. 600g razem), w trakcie gotowania dla smaku dodano jedną malutką kosteczkę Knorra. Wiem, bluźnierstwo, ale kurczak chyba tego nie widział.
Dzień V: luźno zjadane owoce. Nie wiem ile. Dwa średnie jabłka i 10 mandarynek? 15? I pół litra świeżego soku z tymbarku :) (mój ulubiony)
We wszystkie dni piłam niesłodkie herbaty i wodę.
Przewinienia:
- kawa IV dnia w południe, bo prawie mdlałam (pogoda ;/)
- łyżeczka sosu słodko pikantnego, jeden krakers i dwa mini-sucharko-chipsy-chlebowe IV dnia, bo ugotowałam sobie za mało kurczaka i byłam wściekle głodna a byli goście i stało na stole :P
- koiec diety V dnia o 20, bo poszliśmy do znajomych i już po prostu musiałam zjeść 3 kosteczki czekolady (cukier mi spadł? ;)) i kilka paluszków. Ale nadal popijałam to herbatką :D
No i na koniec, WYNIKI:
- Między 4 a 5 kg w dół! Trudno mi określić dokładnie, bo nasza waga jest bardzo stara. Dzisiaj rano wyszlo równo 5kg w dół, wcoraj u rodziców na elektronicznej wychodziły 4kg. Zważę się u rodziców i wyciągnę jakąś średnią. Spadek wagi uważam jednak za BDB!
- Zielona spódnica z M&S daje się założyć i zapiąć, jednak nadal marszczy się na biodrach.Niestety mam wrażenie, że talia mi wyszczuplała, a biodra tak jak były są... hmmm... solidne ;) Dwie kolejne spódnice mają te same objawy co zielona, odzyskałam tylko jedną sztruksową (dobrze się rozciąga ;P)
WNIOSKI:
- Nie obżerać się w listopadzie, poza 11 listopada i uczczeniem obrony pracy mgr (gdy do niej dojdzie)
- Dietę należy powtórzyć w 1. tygodniu grudnia
- Następnym razem więcej kurczaka! I marchewka pół na pół z brokułami. Bo się... no wiadomo co.
- TRZYMAĆ wagę ;)
Relacjonowała dla Państwa specjalna korespondentka, Aleksandra, czarodziejka.net
Z opisu mi wychodzi, ze na takiej diecie po prostu brzuszek robi sie płaski, wiec sie odzyskuje talie, ale niestety na biodra trzeba pewnie solidnych ćwiczeń.
No ale nic to, czuje sie zainspirowana do. Dobra talia nie jest zła :)
Z tymi ćwiczeniami to racja, ale wiesz jak ciężko jest się zmusić do czegokolwiek.
No i trzeba wiedzieć, co i jak ćwiczyć. Ale się zbiorę. wesele kolejnego brata pod koniec grudnia i muszę wyglądać bosko. Poszperam, może coś się znajdzie niezbyt forsownego, ze względu na mój stan pooperacyjny.
Może coś polecisz?









