08 kwietnia 2005, 09:22 - piątek
kwiecień 2005strona główna
pożegnanie

Otóż i ten szczególny piątek, ciało Papieża, nazywanego już teraz Janem Pawłem Wielkim, spocznie w grobie. Nie oglądałam Mszy Żałobnej, popatrzyłam jedynie na same późniejsze uroczystości. Łza się w oku zakręciła, ja się niesamowicie łatwo wzruszam, przyznaję. Od rana lekko mnie Matka ochrzaniła, bo chyba oczekiwała, że od 10ej będę siedziała przed telewizorem. Niestety, nie jest do dla mnie jakieś duchowe przeżycie, owszem, te końcowe obrzędy, to co innego, ale oglądanie tłumów w Watykanie to raczej nie... I jedyne, co mogę jeszcze na ten temat napisać to: Boże, przyjmij go do siebie.

I tu pytanie - czy wypada dzisiaj pisać jeszcze cokolwiek? Czy wypada wspomnieć o wczorajszym obchodzeniu urodzin Mauej? O wtorkowej wizycie u RG? Zapewne nie, więc zamykam się na razie, napiszę coś wieczorem. A teraz dość cicha muzyka, żeby nie podpaść rodzinie, troszkę porządków i biorę się za pracę. 2,5 strony to trochę mało, czas nadrabiać.

   Komentarze: 0
   Dodaj komentarz: