03 kwietnia 2005, 16:45 - niedziela
kwiecień 2005strona główna
żenada

Na prośbę Matki podjęłam się korekty pracy licencjackiej, napisanej przez jej znajomą z pracy. Kierunek - socjologia na jakiejś prywatnej uczelni. Zaczęłam robotę na początku tygodnia i już podczas sprawdzania pierwszej strony wstępu wydałam z siebie dziwne ryki i odgłosy. Żeby ok. 40-letnia kobieta, która zdała maturę i nawet jest po trzech latach studiów licencjackich nie potrafiła sklecić zdania? Błędy ortograficzne, interpunkcyjne, logiczne... Jedynie fragmenty pracy "zerżnięte" z literatury posiadały jakąś spójność, choć przy przepisywaniu nasza delikwentka też się kilka razy pomyliła. O zakończeniu nie wspomnę. Pół godziny ślęczałyśmy (Matka i ja) nad dwiema stronami i stwierdziłyśmy, że takiego "miszmaszu" (merytorycznie i nie tylko) poprawić się nie da.

Ja wiem, błądzić jest rzeczą ludzką, ale mnie by było wstyd z taką pracą iść do promotora. No, chyba że na prywatnej uczelni promotor w ogóle nie czyta licencjatów, a tylko składa swój podpis, też możliwe.

Ubawu z tej korekty bynajmniej nie miałam, raczej ogarnęło mnie przedziwne przeczucie, że coraz więcej jest takich ludzi. Skąd się biorą takie problemy? Ludzie nie czytają książek! To z nich przecież najłatwiej można nauczyć się ładnego stylu (no, chyba, że ktoś czyta namiętnie Konopnicką) i prawidłowej pisowni. Czytając, pochłaniając, strona po stronie. Są biblioteki, są koleżanki, od najmłodszych lat można sobie coś zorganizować. A młodym po prostu się nie chce. Bo wygodniejsza jest kanapa i pilot.

Można mi zarzucić, że jestem ostra w ocenie, ale mam na to przykłady w najbliższej rodzinie. Dzieci młodsze ode mnie o 12-15 lat są wychowywane na nie na Makuszyńskim, a na Disneyu, Cartoonach i tym podobnych programach. Idę na komunię małej kuzyneczki i wiem, że mogę jej bez problemu kupić "Pannę z mokrą głową", bo Ona tego nie czytała i nie ma.

I tylko tak mi szkoda, jak patrzę z boku. Byłam zakochana w Tomku Wilmowskim do szaleństwa, razem z panną Ewą wybiegałam z domu przez okno, a na końcu płakałam z Anią nad zielonymi włosami. A wcześniej towarzyszyły mi baśnie braci Grimmów. Pięknie było...

   Komentarze: 0
   Dodaj komentarz: